Sunset on Langkawi Island

Sunset on Langkawi Island
Zachód słońca na wyspie Langkawi
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylwester. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylwester. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 stycznia 2013

Witaj, nowy roczku!


Wszystkiego dobrego w nowym roku życzę Wam, moi kochani czytelnicyJ Wbrew wszystkiemu udało nam się doczekać tego 2013 roku haha

Nowy rok, nowe plany, marzenia, nadzieje… dla nas ten rok zapowiada się szczególnie, bowiem okaże się, gdzie zakorzenimy się już tak na stałe.

2012 rok witaliśmy pod wieżami Petronans (klik) W tym roku sylwestra spędziliśmy w centrum handlowym haha, ale takim niezwykłym. Już wspominałam o tym miejscu w poście o wystawie motocyklowej (klik). 

„Publika” jest moim ulubionym miejscem, tam czuję się prawie jak w moim ukochanym Krakowie. Na mini-Rynku odbył się koncert. Atmosfera była rodzinna, przyszło bardzo dużo rodzin z dziećmi, było kameralnie w porównaniu z tymi tłumami pod Twin Towers. W pobliżu sceny ustawiono stoliczki z krzesełkami i można było sobie zasiąść z własnym prowiantem i słuchać muzyki. Były konkursy, wygłupy  klaunów, pokaz pożeracza ognia.











Fajerwerki wypadły skromnie i tak jak w poprzednim roku zabrakło mi wystrzałów szampana i szalonych wiwatów, składania sobie nawzajem życzeń… no cóż, co kraj to obyczaj;)


Joziu spal sobie smacznie dopiero na pokaz fajerwerkow sie obudzil i obserwowal z wielkim zaciekawieniem









poniedziałek, 2 stycznia 2012

Sylwester pod wieżami

Poprzedniego sylwestra spędziłam samotnie, bo mąż miał akurat 24-godzinny dyżur w szpitalu, dlatego w tym roku uparłam się, że chcę, że muszę go spędzić wśród ludzi.
Wspominając szalone sylwestry na krakowskim Rynku Głównym, zapragnęłam zobaczyć, jak to mieszkańcy Kuala Lumpur bawią się na takich masowych imprezach, i wybrałam się z mężem pod Twin Towers, gdzie jak co roku odbywa się koncert i największy w mieście pokaz sztucznych ogni.




Jakie wrażenia, spytacie? Hmm, nie było źle, ale też żadnej rewelacji. Ludzi wielkie tłumy, zarówno młodzież, starsi, jak i całe rodziny z dziećmi, a nawet z niemowlakami, co mnie wręcz przeraziło, jak widziałam takie maleństwa w wózkach wśród tych strasznych tłumów.





Efekty wizualne, owszem, interesujące, zwłaszcza „roztańczone”, kolorowe fontanny spodobały mi się najbardziej. Naprzeciwko wież, na środku basenu z fontannami, jest taka mała wysepka i właśnie na niej była scena, gdzie tańczyły i śpiewały grupy malezyjskie, ale także puszczano zagraniczne piosenki. Ciężko było cokolwiek zobaczyć na tej wysepce, dlatego cały koncert można było oglądać wyświetlany na ścianach wież.





Niestety rzadko można było zobaczyć kogoś skaczącego w rytm muzyki, a co dopiero mówić o jakichkolwiek tańcach, a szkoda, bo dla mnie sylwester bez tańców jest po prostu nudny, ale to jest charakterystyczne dla mieszkańców Malezji (nie to, co Polacy, którzy nie wstydzą się podrygiwać wszędzie haha).
Dopchaliśmy się z mężem do jednego z pubów pod Twin Towers i stamtąd mieliśmy super widok na wszystkich uczestników imprezy.



Zaczęło się wielkie odliczanie i... szok:/ wybuchów korków od szampanów oczywiście nie spodziewałam się usłyszeć, ale żeby ludzie nie składali sobie nawzajem życzeń to już jakaś przesada według mnie.
Zamiast życzeń i rozlewania szampana wszyscy wyciągnęli swoje aparaty czy telefony, a nawet tablety i zaczęło się zbiorowe filmowanie sztucznych ogni;)





Fajerwerki fajne, ale jak dla mnie za krótkie i po 10 minutach się skończyły. W tym samym momencie cała impreza dobiegła końca. Tłum ruszył w kierunku wyjścia...





Warto było zobaczyć ten różnonarodowy tłum i nie żałuję uczestnictwa w tej masówce, ale myślę, że w przyszłym roku wybiorę inną opcję celebrowania nocy sylwestrowej;)

P.S. Przepraszam za jakość zdjęć, ale nie mam doświadczenia w robieniu nocnych fotek, zwlaszcza zwykłym nieprofesjonalnym sprzętem jest to stosunkowo trudne.