Sunset on Langkawi Island

Sunset on Langkawi Island
Zachód słońca na wyspie Langkawi

wtorek, 10 kwietnia 2012

Pusat Sains Negara


Nareszcie mąż miał wolny weekend i świetnie się złożyło, że był to czas Świąt Wielkanocnych. Tak rzadko mamy możliwość wspólnego, rodzinnego wyjścia, dlatego postanowiliśmy ten czas porządnie wykorzystać.

 Pierwszego dnia poszliśmy do pobliskiego parku, chłopaki pograły w piłkę, pobiegaliśmy i zrzuciliśmy świąteczne śniadanko;), a następnego dnia pojechaliśmy zwiedzić Narodowe Centrum Nauki (Pusat Sains Negara). Podobne centrum jest w wieżach Petronas, byliśmy już tam dawno temu i mimo że warto je zobaczyć, to Pusat Sains Negara jest o wiele atrakcyjniejszym miejscem, które naprawdę gorąco polecam!

Nie spodziewaliśmy się, że to centrum jest tak olbrzymie, i na niektóre atrakcje nie byliśmy przygotowani, a dokładniej mówiąc, to na wspaniały ogród z wodnym miniparkiem, gdzie dzieciaki mogą się chłodzić i świetnie bawić. Wizytę tam z pewnością musimy powtórzyć.

Miło nas zaskoczył cennik, tylko 6 RM za osobę dorosłą i 3 RM za dziecko od 7 lat, maluchy wchodzą za darmo.

Pod wielką kopułą kryły się różnorakie atrakcje.



 Brama wejściowa – akwarium, oszklony sufit i olbrzymie rybki robiły niezwykłe wrażenie.




 Zwiedzając centrum, każdy, niezależnie od wieku, mógł znaleźć coś interesującego dla siebie. Był kącik młodego odkrywcy, miniplanetarium, salka biologiczna, fizyczna, chemiczna, wszystkie prawa nauki można było wypróbować na sobie, dotknąć - taka interaktywna zabawa. Pamiętam, że byłam w podobnym miejscu z rodzinką w Krakowie.








Adasia interesowały wszystkie siłowe i fizyczne eksperymenty, a Józia wszystko, co związane z muzyką. Wprost nie mógł się oderwać od pianina, granego nogami. Takiej radości i ekscytacji w jego oczach dawno nie widziałam.





Mama chciala zobaczyc czy fajnie byc chomikiem? ;D

labirynt luster

zabawa na calego:)




spacer po ksiezycu;)


miejsce gdzie mozna zobaczyc jak sie rozwija plod dziecka


tata tez mial frajde;)


Zaczęło się robić tłumnie, przyjechały wycieczki szkolne i po szalonej zabawie wewnątrz budynku udaliśmy się na małe co nieco, a później poszliśmy na spacer do ogrodu. Upał był niesamowity i dzieciaki bardzo szybko się zmęczyły; wielka szkoda, że nie wzięliśmy strojów kąpielowych, boby się mogły potaplać w basenie. Ominęliśmy tęsknym wzrokiem park wodny i poszliśmy zobaczyć park motyli i ogród z dinozaurami. Spoceni, ale szczęśliwi wróciliśmy do domu i towarzystwo zapadło w drzemkę na prawie 2 godziny.